Ta strona korzysta z plików cookies zgodnie z Polityką cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. [X]


PŁYTA ŁODZI KALISKIEJ


Płyta Łodzi Kaliskiej - rewelacyjna klubowa płyta za 25 zet w kasie Charlie!


Łódź Kaliska zaprasza Polskę na randkę. Pod skrzydłami słynnej grupy artystycznej spotkali się na jednej scenie reprezentacja Galicji w osobach zespołu Świetliki, mocna osada z Pomorza Gdańskiego, czyli gigant saksofonu Mikołaj Trzaska i zespół Oczi Cziorne. Łódź reprezentuje opromieniony (na razie) lokalną sławą bard Jacek Bieleński. O powstałej płycie i o mieście, które ją zrodziło, opowiadają Bieleński i Trzaska. Słucha Łobodziński.

Mikołaju, z czym Ci się kojarzy słowo gie?

MT: Na początku kojarzy mi się z dźwiękiem G, ale potem nie, właściwie od razu mi się z gównem kojarzy.

Pytam, bo świat Waszej płyty nie jest światem, który potocznie uznalibyśmy za piękny. Rzeczywistość opisana oraz dźwięki grane nie uwiodą przeciętnego odbiorcę od pierwszego słuchania.

MT: Ja jestem muzykiem, który ma trochę przesuniętą skalę. Przepraszam za słowo, ale ta muzyka się czasem ociera o awangardę nie ze snobizmu, ale taka muzyka wyraża moją wewnętrzną ekspresję, a przebywając dużo ze sobą przyzwyczaiłem się do tej ekspresji.

JB: Łódź Kaliska lubi artystów, którzy są troszkę z boku, naokoło głównego nurtu. Takich, którzy zaglądają pod podszewkę medialnej rzeczywistości.

Słowo gie kojarzy się jeszcze z punktem G, bardzo szczególnym miejscem uwodzenia. Czy grając tamten koncert czuliście, że dotykacie punktu G u publiczności?

MT: Zawsze, kiedy gram na scenie czy w przedstawieniu muzycznym, staram się mówić prawdę o sobie, a warto też tę prawdę komuś przekazać. Bo ona nie jest tylko dla mnie. Mówiąc staram się nawiązać dialog. Kiedy dialog nastąpi, można powiedzieć, że odbywa się koncert. Ale czy dotykamy wtedy punktu G? Za mało o nim wiem.

Pomysł koncertu narodził się spontanicznie?

MT: Grałem ze Świetlickim koncert w Sieradzu w andrzejki. Przyjechał wtedy specjalnie do nas kolejką Andrzej Kwietniewski z grupy artystycznej Łódź Kaliska. Potem wróciliśmy wieczorem do Łodzi i podczas imieninowego pokera Andrzej wpadł na pomysł koncertu, w którym przedstawilibyśmy coś z północy Polski, coś ze środka i coś z południa.

Świetlicki to Kraków, Mikołaj jest związany z Sopotem. Czy Łódź jest dla was optymalnym miejscem spotkania?

MT: ? Marcin chyba wszędzie czuje się jak w domu, ale mogę mówić tylko za siebie. Ale faktycznie od jakiegoś czasu ja odnajduję się w Łodzi świetnie.

I Twój saksofon brzmi tu pięknie?

MT: ? Brzmi dobrze. Pięknie niekoniecznie, bo na tym mi nie zależy.

Nie jesteś Stanem Getzem, a zamiast Astrud Gilberto spotkałeś Świetlickiego.

MT: Świetlicki ma głos Astrud Gilberto, tylko pięć oktaw niżej.

Łódź jest specyficzna, to wiemy. Czy to wynika z postindustrialnego oblicza miasta, czy znaleźli się tam odpowiedni ludzie?

JB: Bardzo różni ludzie. Właściciel Łodzi Kaliskiej robił doktorat z antropologii. Inni prowadzili kiedyś hurtownie i się w ogóle na prowadzeniu klubu nie znali. Ci ostatni zresztą szybko odpadają.

MT: Jest tu mnóstwo kapitalnych klubów i ludzi robiących wspaniałe rzeczy. Kluby powstają dla specyficznych ludzi i odwrotnie, specyficzni ludzie te miejsca tworzą. Ja lubię miejsca, które mają w sobie charakter pewnego zepsucia. Znam je w Sopocie, znam w Łodzi, a w Warszawie na przykład nie. To szczególny smaczek.

JB: Ja też lubię tę łódzką dekadencję. Specyfika miasta jest ewidentna, czasem trudno ją nazwać, może jest to lodzermeństwo odziedziczone po czasach Ziemi obiecanej. Ktoś mi powiedział, że ludzie w Łodzi są identyczni jak w Nowym Jorku, tylko jarmułek nie noszą. Ale dekadencja łódzka różni się od trójmiejskiej czy krakowskiej zdecydowanie. Kraków ma na przykład swoją pajęczynkę, gdziekolwiek ruszysz, tam dotykasz nici tradycji. Trzeba uważać, żeby tego nie naruszyć, bo się pajęczynka spierdoli. A w Łodzi takiego osadzenia w przeszłości nie ma. Dlatego ciągnęli tu tacy ludzie, jak czołowy malarz awangardy Władysław Strzemiński. Który zresztą zdychał tu pod płotem.

Mikołaju, widzisz to trochę inaczej?

MT: Te miasta mają swoje zaklęte rewiry. Dla mnie Łódź ma swoją nie dotkniętą wcześniej tradycję, której Warszawie brak, bo jest miastem niemal całkowicie napływowym. Łodzi udało się zachować swoisty kolor. To jest coś podobnego do sztuki ludowej. Geniusz sztuki ludowej polega na jej zamknięciu, na tym, że się od dawna nie zmienia. Podobnie Łódź nie zmienia się właściwie od czasów wojny. To jest jak kamień na czajniku, powstający na skutek długotrwałego gotowania wody.

Dla jednych ten kamień to uciążliwość, dla innych drogocenny osad.

JB: Klubowa Łódź jest o tyle fajna i podobna do Krakowa, że zamówisz w jednym miejscu kawę, odwiedzisz trzy inne kluby i kawa ci przez ten czas nie zdąży wystygnąć. Ale na skutek kryzysu Łódź zaczyna trochę tonąć. W tej chwili płynie tylko kilka łódek Łódź Kaliska, Forum Fabricum, Bagdad Cafe. Powoli zaczyna być znów w Łodzi pustawo. Ważne jest, żeby kluby zapełniały się nie dlatego, że tam można wypić piwo, ale ze względu na wydarzenie. Ten koncert mnie zaskoczył, bo znając kieszenie publiczności nie wierzyłem, że ktoś przyjdzie. Ale okazało się, że wydarzenie przyciągnęło. A w wielu miejscach była postawa taka: w piątek, sobotę nic nie będziemy robili, bo ludzie i tak przyjdą, piwo wystarczy. Błogosławione działanie kryzysu może polega na tym, że każdy stara się być atrakcyjniejszy.

Zastanawialiście się kiedykolwiek, po co Polakom taka płyta?

JB: Chodzi o spotkanie.

MT: Najważniejsza przyczyna płyty to taka, że Polska jest podzielona. Ja mieszkając na północy widzę, że mamy w Polsce kulturę północną, wybrzeżową i południową, czyli Śląsk i Małopolskę. To są nie te same wrażliwości. Na południu inni ludzie grają, inne teatry. U nas na północy jest więcej pól, mniej miast, też inna wrażliwość. To widać po plakatach w Polsce: na południu grają ludzie z południa, u nas ludzie z północy. Ziut Gralak, trębacz z Częstochowy, bardzo rzadko gości u nas. Podobnie saksofonista Włodek Kiniorski. I ja mam uczucie, że musimy się sobie poprzedstawiać. A zwłaszcza ci artyści, którzy nie są medialnie namaszczeni. Ja mam taki zwyczaj, że kiedy wychodzę na scenę, to uprzedzam słuchaczy: może wam tego nikt nie powiedział, więc na wszelki wypadek mówię: jestem świetny. To oczywiście żart, ale faktycznie tak jest, że publiczność często nie wie, z czym się styka, bo nie zna artysty skądinąd.

JT: Gralak czy Kinior to muzycy niepowtarzalni, ale nie do końca inni. Myślą podobnie, choć grają inaczej.

Słuchając płyty mam wrażenie, że to dopiero zajawka czegoś większego.

MT: Tak! To jest coś w rodzaju singla.

JB: Pomysł jest taki, że Łódź Kaliska ma wydawać po dwie płyty rocznie, następną zobaczymy pewnie na jesieni.

MT: Tym razem znany Marcin Świetlicki dzięki swojej sławie przedstawia dwóch innych, mniej znanych wykonawców, zespoły Oczi Cziorne i Jacka Bieleńskiego. Bo przecież ludzie, którzy słuchają Świetlików, będą w stanie zauważyć Bieleńskiego. Myślę teraz o podobnych przedsięwzięciach. Na pewno chcę zagrać w czerwcu z moim zespołem Łoskot i z Andrzejem Stasiukiem, który będzie czytał na głos, a my w tle. Oczywiście we współpracy z Łodzią Kaliską.

Jacku, piszesz jako człowiek z Łodzi czy szukasz kontekstu ogólniejszego?

JB: Absolutnie jako człowiek z Łodzi. W moich rzeczach jestem bardziej z Łodzi niż naprawdę. Ja mógłbym mieszkać wszędzie, ale pisząc biorę za punkt wyjścia język Łodzi, patrzenie Łodzi. Łódź jest fajna, bo właśnie nie ma tu pieprzonej tradycji. Patrzę na te twarze, słucham tutejszych ludzi i wydobywam paradoks tego miasta, które jest Łodzią bez wody. Jesteśmy tu marynarzami suchego lądu.

A co widać z bocianiego gniazda?

JB: Na horyzoncie? Następne osiedle.

www.lodzkaliska.pl

Repertuar

Rezerwacja online

18.01 - czwartek
19.01 - piątek
20.01 - sobota
21.01 - niedziela
22.01 - poniedziałek
23.01 - wtorek
24.01 - środa
25.01 - czwartek
27.01 - sobota
30.01 - wtorek
31.01 - środa
12.02 - poniedziałek
Repertuar godzinowy

Filmy w repertuarze



Wydarzenia

12 lutego 2018
ŁÓDZKA PREMIERA Z UDZIAŁEM TWÓRCÓW: POMIĘDZY SŁOWAMI
od 12 stycznia 2018
POKAZY FILMU: IGNACY LOYOLA
18 stycznia 2018 r, godz. 22:00
HAPPY HOUR: Cicha noc
25 stycznia 2018
SPECJALNY POKAZ PRZEDPREMIEROWY DLA KLAS PONADGIMNAZJALNYCH POŁĄCZONY Z DYSKUSJĄ: JESZCZE NIE KONIEC
26 stycznia 2018
POKAZ PRZEDPREMIEROWY: TRZY BILLBOARDY ZA EBBING, MISSOURI
26 stycznia - 1 lutego 2018
NAJLEPSZE POLSKIE 30'
30 stycznia, godz. 20:00
CHARLIE KOCHA KOBIETY: PLAN B
31 stycznia, godz. 19:00
POKAZ PRZEDPREMIEROWY Z DKF WYSOKIE OBCASY: HAPPY END
29 stycznia - 4 lutego, godz. 10:00
FERIE ZIMOWE W KINIE CHARLIE
2 lutego - 15 lutego 2018
POKAZY FILMU: NIEMIŁOŚĆ

Inne wydarzenia

Kinekspert

www.architektum.pl

ADS







Purpose



www.zak.lodz.pl






Copyright 2000 © Kino Charlie - Wszelkie prawa zastrzeżone - Projekt i wykonanie CharlieWebmedia