Drogi Widzu, podczas świadczenia usług przetwarzamy dostarczane przez Ciebie dane zgodnie z naszą Polityką RODO.
Kliknij aby dowiedzieć się jakie dane przetwarzamy, jak je chronimy oraz o przysługujących Ci z tego tytułu prawach.
Informujemy również, że nasza strona korzysta z plików cookies zgodnie z Polityką cookies.
Podczas korzystania ze strony pliki cookies zapisywane są zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
W każdej chwili możesz wycofać zgodę na przetwarzanie danych oraz wyłączyć obsługę plików cookies, informacje
jak to zrobić przeczytasz tutaj i tutaj.
Krystyna chce, by wołano do niej „Trina”. Ma prawie 18 lat i marzy o tym, żeby wyrwać się z rodzinnego domu na Kaszubach. Są lata 90., dziewczyna chce wolności, a w rodzinnym domu czekają ją jedynie wymówki matki, przygaszonej krawcowej, która uśmiecha się tylko do telewizora. I głównie wtedy, gdy na ekranie jest Jan Paweł II. Religijna obsesja matki staje się trudna do zniesienia, a Krystyna wraz z przyjaciółką planuje ucieczkę. Jej plan wali się, kiedy w odwiedziny przyjeżdżają młodsza siostra matki Krystyny wraz ze sparaliżowaną babcią. Napięcie między czterema kobietami rośnie, przemilczane latami urazy zamieniają się we wrzask. A Krystyna dowie się o sobie czegoś tak przerażającego, że zachwieje to całym jej istnieniem.
„ÒPI” to horror, na jaki polskie kino czekało dekadami. Mocno osadzony w kaszubskich wierzeniach sprawia, że ludowe gusła stają się źródłem autentycznej grozy. Niemal takiej samej, jaką wywołują meblościanki i sznyt lat 90., którymi „ÒPI” oddycha od pierwszej do ostatniej sceny. Ten świat z jednej strony wydaje się znajomy, z drugiej budzi strach. Film buduje swój klimat stopniowo odsłaniając kolejne elementy straszliwej układanki. Folkowe rytuały, lokalne legendy, tak dobrze znane, a jednak w tym wydaniu obce i przerażające, czynią z „ÒPI” film stylowy, ale nieprzestylizowany, dziwnie bliski sercu i oryginalny. Tutaj pretensje cedzone przyciszonym głosem są równie przerażające jak zakrwawione palce i dekapitacja, a finał zwali widzów o słabszych nerwach z nóg. I będzie tego wart.
„ÒPI” to pełnometrażowy debiut fabularny Marty Giec, która wraz z Dominiką Kłoczewiak napisała także doskonały, gęsty od emocji i grozy scenariusz. Wspaniałe kreacje stworzyły w nim cztery kobiety: oglądana niedawno w serialu „Piekło kobiet” Wiktoria Kruszczyńska, wielokrotnie nagradzana Gabriela Muskała, zaskakująca Magdalena Boczarska i Iwona Bielska, która swoją rolą w „ÒPI” wspaniale pogrywa sobie z tym, co robiła w kultowej „Wilczycy”.