Drogi Widzu, podczas świadczenia usług przetwarzamy dostarczane przez Ciebie dane zgodnie z naszą Polityką RODO.
Kliknij aby dowiedzieć się jakie dane przetwarzamy, jak je chronimy oraz o przysługujących Ci z tego tytułu prawach.
Informujemy również, że nasza strona korzysta z plików cookies zgodnie z Polityką cookies.
Podczas korzystania ze strony pliki cookies zapisywane są zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
W każdej chwili możesz wycofać zgodę na przetwarzanie danych oraz wyłączyć obsługę plików cookies, informacje
jak to zrobić przeczytasz tutaj i tutaj.
Po latach rozłąki grupa znajomych komików dostaje zaproszenie do domu dawnego kumpla z komediowej paczki. Gospodarz jako jedyny z ich ekipy odniósł prawdziwy hollywoodzki sukces. Zrobił to, o czym marzy każdy komik na dorobku: napisał scenariusz, który przyniósł mu fortunę. Komicy przyjeżdżają do jego leśnej rezydencji, a każde z nich ma w kieszeni ten sam plan: wydębić rolę w kolejnym filmie. Na powierzchnię wychodzą stare urazy, zazdrość i pretensje, a ponure sekrety wypływają już podczas kolacji. Jakby tego było mało, po okolicznym lesie grasuje seryjny morderca, który nie zna litości. Czy ludzie, którzy żyją z rozśmieszania innych, poradzą sobie z bestią w ludzkiej skórze?
„Rola życia i śmierci” to błyskotliwy horror komediowy z elementami thrillera i krwawa satyra na show-biznes. Miesza absurdalną komedię kumplowską, slasherową panikę i niebotyczne napięcie, a przy okazji po prostu strasznie bawi. To film o przyjaźni wystawionej na próbę, ambicji doprowadzonej do lekkiego stanu gorączkowego. Przede wszystkim jednak „Rola życia i śmierci” to przezabawny horror, film zadziwiająco brutalny i makabrycznie śmieszny. Jest tu i nerwowa energia komediowej improwizacji, i komizm pojawiający się tam, gdzie bohaterowie najbardziej chcieliby zachować resztki godności. Przypomina wieczór stand-upowy, który przerywa seria krwawych morderstw.
Za filmem stoi nowojorska grupa komediowa Simple Town, która po latach tworzenia skeczów i występów na żywo przenosi swój własny, lekko pokręcony świat na duży ekran. Reżyserię objął Ian Faria, a scenariusz napisał Samuel Lanier, który wraz z Caroline Yost, Felipe Di Poi Tamargo i Willem Niedmannem wciela się w ekranową, podkręconą wersję samego siebie. To pełnometrażowy debiut zbudowany na chemii ludzi, którzy najwyraźniej znają swoje najgorsze strony wystarczająco dobrze, by zrobić z nich komedię. W jednej z ról wystąpiła także Ivy Wolk, komiczka, która od kilku lat coraz częściej pojawia się na dużym ekranie. Można ją było oglądać już w nagrodzonej Oscarem „Anorze”, a niedawno także w najnowszym serialu Ryana Murphy’ego „Strzępy”.