Drogi Widzu, podczas świadczenia usług przetwarzamy dostarczane przez Ciebie dane zgodnie z naszą Polityką RODO.
Kliknij aby dowiedzieć się jakie dane przetwarzamy, jak je chronimy oraz o przysługujących Ci z tego tytułu prawach.
Informujemy również, że nasza strona korzysta z plików cookies zgodnie z Polityką cookies.
Podczas korzystania ze strony pliki cookies zapisywane są zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
W każdej chwili możesz wycofać zgodę na przetwarzanie danych oraz wyłączyć obsługę plików cookies, informacje
jak to zrobić przeczytasz tutaj i tutaj.
Mamo, legendarny kurdyjski muzyk mieszkający w Iranie, ma jedno ostatnie marzenie - móc dać przed śmiercią koncert na terenie irackiego Kurdystanu.
Po siedmiu miesiącach wypełnionych ubieganiem się o wszelkie możliwe pozwolenia i próbami ze swoimi dziesięcioma synami, wyrusza w pełną przygód podróż. Nic nie jest w stanie go powstrzymać: ani warunki jazdy, ani kolejne niepowodzenia, ani zapowiedź własnej śmierci w czasie półksiężyca. Mamo upiera się by wykraść śpiewaczkę Hesho, trzymaną w zamkniętym mieście w ramach kary za publiczne śpiewanie w towarzystwie mężczyzn, które zostało zabronione irańskim kobietom. Próba przewiezienia jej przez granicę zostaje udaremniona, rzucając na całą wyprawę cień niepowodzenia. Zaczyna się wyścig ze śmiercią...
A dla mnie był i magiczny, i zdecydowanie bardziej śmieszny niż smutny.
wojtek24-05-2008, 15:50
jeden z najsmutniejszych i dołujących filmów jakie widziałam, i nawet nie był piękny. jak dla mnie trudno tam o magię i w porównaniu z opisem muzyki niewiele bylo.