Drogi Widzu, podczas świadczenia usług przetwarzamy dostarczane przez Ciebie dane zgodnie z naszą Polityką RODO. Kliknij aby dowiedzieć się jakie dane przetwarzamy, jak je chronimy oraz o przysługujących Ci z tego tytułu prawach. Informujemy również, że nasza strona korzysta z plików cookies zgodnie z Polityką cookies. Podczas korzystania ze strony pliki cookies zapisywane są zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz wycofać zgodę na przetwarzanie danych oraz wyłączyć obsługę plików cookies, informacje jak to zrobić przeczytasz tutaj i tutaj. X
STRONA GŁÓWNA / REPERTUAR / ZAPOWIEDZI / WYDARZENIA / FESTIWALE / KINO / CENY BILETÓW / KONTAKT
FOTORELACJE / ZŁOTY GLAN / EDUKACJA FILMOWA / CHARLIE OUTSIDE / OPEN CINEMA / SKLEP / POLITYKA RODO


"JESZCZE NIE WIECZÓR" - POKAZ PRZEDPREMIEROWY Z UDZIAŁEM TWÓRCÓW: JANA NOWICKIEGO I JACKA BŁAWUTA
7 maja 2009 r., g. 19.00, Kino Charlie


Wstęp   Dom Artystów Weteranów w Skolimowie   O twórcach   O aktorach

Rozmowa z Jackiem Bławutem   Rozmowa z Antonim Pawlickim   Rozmowa z Sonią Bohosiewicz


Rozmowa z Jackiem Bławutem


Dopiero po 11-tu latach padł pierwszy klaps na planie "Jeszcze nie wieczór". Co dziś Pan czuje, kiedy film czeka na premierę?

Czuję się bardzo dobrze i nadal młodo. Myślałem nawet, że zagram w głównej roli, jeśli potrwa to jeszcze parę kolejnych lat, ale Janek mnie jednak wyprzedził.

Nigdy Pan w to nie zwątpił? Przez taki okres czasu można już się zniechęcić do wszystkiego.

Przy tylu swoich projektach i pomysłach dokumentalnych, zawsze miałem co robić w między czasie. Gdybym był skazany, jak niektórzy reżyserzy realizujący tylko fabuły, na ten jeden film, wyobrażam sobie, jak bliskie byłoby to utraty włosów. Oczywiście towarzyszył nam żal, że przez te lata odchodzili od nas wspaniali aktorzy. Chodziło mi jednak głównie o nich, że nie mieli szansy raz jeszcze zagrać przed kamerą.

Z drugiej strony zrobiłem parę innych filmów, których pewnie bym nie nakręcił, gdybym zajmował się tym tytułem.

Czy koncepcja scenariusza zmieniała się za każdym razem, kiedy zmieniał się odtwórca głównej roli?

Na początku miał to być Leon Niemczyk. Później faktycznie musiałem prawie wszystko pozmieniać. Janek jest dużo młodszy, ma inny temperament. W tym filmie obsada jest jak domino. Jeśli wyjmiemy z niego jeden układ, lecą następne. Faktycznie musiałem tutaj wiele poprzestawiać. Zmieniło się to wszystko bardzo. W stosunku do pierwotnej wersji jest to już zupełnie inny film. Całość łączy tylko motyw starości.

I chyba Fausta?

Oczywiście, również Faust. Różnicę stanowi jednak forma i miejsce jego wystawienia.

Pomysł narodził się tymczasem w Niemczech, rodzinnym mieście Goethego i Schillera, Weimarze. Ponadto bohaterką był kobieta...

Chodziło o niemiecko-austriacką aktorkę, która w momencie, kiedy przyjechałem do Weimaru, miała 100 lat. Wtedy faktycznie pierwszy tekst napisałem z myślą o niej. Wówczas była to opowieść o odchodzeniu, przechodzeniu na tamtą stronę. Już w naszej polskiej wersji rolę tę miała grać Irena Malkiewicz-Domańska, później przejęła ją Danuta Szaflarska. Natomiast kiedy to się rozsypało i postać Lili przestała istnieć, wszystko się bardzo skomplikowało. Ale takie jest życie, nie można narzekać. Poza tym film to jest tylko film i gdyby on nie powstał, nic by się nie stało. Człowiek nie może żyć jedynie filmem.

Często Pan powtarza, że fabułę należy robić jak dokument, a dokument jak fabułę.

Zawsze to mówię, szczególnie młodzieży, którą uczę. W moich filmach dokumentalnych zawarta jest fabularna struktura. Jeśli tak się robi, wszystko jest wtedy w porządku. Film fabularny nabiera w ten sposób prawdy, a dokument zyskuje na dramaturgii. To naprawdę proste rozwiązanie.

Zasmakował Pan po tym filmie w fabule?

Owszem, posmakowało. Oczywiście w takim wymiarze, w jakim to robiłem. Smakuje mi wtedy, kiedy nie do końca jestem w stanie przewidzieć, co się wydarzy w stosunku do napisanej wcześniej rzeczy. Jeśli coś jest przewidywalne i wymaga jedynie odtworzenia, jest już dla mnie smutne. Natomiast jeśli wiem, że przed tekstem, który jest tylko kierunkowskazem, znajduje się też miejsce na tajemnicę, która każdego dnia na planie czeka na człowieka, wówczas jest to ciekawe oraz fascynujące.

I takim tropem będzie Pan teraz szedł?

Więcej. W moim kolejnym projekcie te dwie płaszczyzny, dokumentalna i fabularna, będą się przenikać jeszcze mocniej. Poprzez ujęcie dokumentalne pokazuje się świat bez lipy. Łącząc to z fabułą podkreśla się pewne wartości, można bardziej przekonująco mówić o rzeczach istotnych, prawdziwych. Takie właśnie filmy warto robić. A poza tym to tylko film...

Często Pan to powtarza...

Ponieważ to prawda. Mnie bardziej cieszą Ci moi aktorzy. To, że mogli jeszcze zagrać i jaką przyniosło im to radość. Czułem ich szczęście. Ten film, możliwość wzięcia w nim udziału, to był dla nich najwspanialszy prezent. Robimy tylko film, ale przy okazji można też zrobić coś, co sprawi, że ktoś poczuje się potrzebny, odkryje w sobie radość życia, pojawi mu się na twarzy uśmiech. To jest tylko tyle, a może aż tyle...

Teraz czeka Pana już tylko konfrontacja z widzem.

Niedawno znów byłem w Niemczech i odwiedzałem takie domy, jak nasz w Skolimowie. Mimo elegancji, włożonych tam pieniędzy, czuje się mimo wszystko otaczające te miejsca z zewnątrz chłód i niechęć. Starość traktowana jest tam jak choroba, jest brzydka, żenująca. To bardzo smutne. Obawiam się, że nasz film może być takim głosem wołającego na puszczy. Mam jednak nadzieję, że nasza młodzież jest na tyle wrażliwa, iż nie spojrzy na to w ten sposób. Na to liczę.

Repertuar

Wydarzenia

Kino

» REZERWACJA BILETÓW








www.OpenCinema.pl
Zapraszamy do współpracy przy
organizacji kina letniego



Copyright 2018 © Kino Charlie - Wszelkie prawa zastrzeżone / Polityka RODO / Polityka Cookies